Europejskie Seszele, czyli 6 rzeczy, które warto zrobić na Sardynii

O Sardynii słyszałam wiele pochlebnych słów – że piękna wyspa, że cudowne plaże, że podobna do wytwornych Seszeli, a wreszcie że to miejsce, gdzie ludzie “chorują” na tzw. “długowieczność”. Nazywany niebieską strefą włoski ląd jest zamieszkiwany przez największą liczbę stulatków – podobnie jak kilka innych podobnych stref na świecie. Wspólnie z japońską Okinawą, kalifornijskim miastem Loma Linda czy grecką wyspą Ikaria, Sardynia jest miejscem, gdzie ludzie nie tylko żyją długo, lecz także cieszą się dobrą kondycją fizyczną i intelektualną. W czym tkwi recepta na sukces? Dieta roślinna, życie w stylu slow, istota bliskości i więzi międzyludzkich czy umiarkowane, lecz regularne spożycie wina to jedne z czynników, dla których w strefach niebieskich żyje się statystycznie dłużej.

Co można zatem zrobić na Sardynii poza posmakowaniem życia długowiecznych? Poniżej lista rzeczy, na które warto się skusić w trakcie kilkudniowej wizyty na tej uroczej wyspie.

Relacje z podróży Informacje o tanich LOTACH i promocjach na noclegi Aktualności przydatne w TRAKCIE WYJAZDU Obowiązujące obostrzenia

Zamieszkaj w winnicy

Jeden z noclegów w trakcie tej kilkudniowej wyprawy okazał się niespodziewanie… winnicą. Dlaczego niespodziewanie? Otóż do miejsca noclegowego dotarliśmy po całym dniu zwiedzania – dlatego dopiero rano mogliśmy nacieszyć oko niesamowitą okolicą. Dom, który wynajęliśmy znajdował się w głębi lądu z dala od miast czy innych zabudowań. Otoczony był wzgórzami i zielonymi terenami, a w ogrodzie można było podziwiać rzędy winorośli.

Zajrzyj do zbójeckiego miasteczka Orgosolo

Leżące w rejonie Barbagia niewielkie miasteczko za pośrednictwem swoich murów snuje swoiste historie, związane nie tylko z tym miejscem. Mowa o muralach, które przyciągają turystów i stanowią główną atrakcję Orgosolo. Ale miejscowość słynie nie tylko z ściennych malunków. To tutaj żyli rdzenni Sardyńczycy, którzy do najgrzeczniejszych nie należeli. Już sama nazwa rejonu – wspomniana Barbagia – to pochodna wyrazu “barbarzyńcy”, co doskonale odzwierciedla charakter zamieszkującej to miejsce ludności. W początkach XX wieku miejscowość określano jako “wioską morderców” – wszystko za sprawą konfliktów, które eskalowały często tak bardzo, że kończyły się zabójstwami.

Wybierz się na trekking do jednej z mniej dostępnych plaż

W moim przypadku wybór padł na Cala Luna, która jest jedną z wizytówek Sardynii. Charakterystyczny wysmyk w skałach, złociutki piasek czy atrakcyjne warunki do nurkowania przyciągają tutaj setki turystów, dlatego Cala Luna swój największy urok prezentuje w nietypowych porach dnia – np. wczesnym porankiem, bądź poza sezonem.
Opcji dotarcia do plaży jest więcej – można dopłynąć także łodzią. Mnie jednak skusiła możliwość eksploracji terenu i finalnie do Cala Luny dotarłam pieszo. Punktem wyjściowym była inna równie urokliwa plaża – Cala Fuili. Stamtąd w około 2 h można dotrzeć do punktu docelowego. W lecie należy pamiętać o dużej ilości wody, bo Sardynia to wyspa, gdzie wysokie temperatury oraz pełnia słońca to w sezonie standard, a wspomniana ścieżka to wiele podejść i zejść często w odkrytym terenie.

Podziwiaj niesamowity kanion Gola di Gorropu

Jeśli fascynują Was niesamowite formy terenu oraz elementy wspinaczki, powinniście zajrzeć w to miejsce. Gola di Gorropu to wąwóz ukształtowany przez rzekę Flumineddu, a jego wysokość wynosi około 500 m.
Początek trasy prowadzącej w głąb kanionu ma miejsce na przełęczy Ghenna Silana przy trasie SS125. Tutaj też można zostawić samochód na bezpłatnym parkingu.

Do “właściwego” wejścia do kanionu należy dotrzeć pieszo kilkukilometrową, bardzo malowniczą trasą (długość ~ 4 km, czas przejścia ~ 2,5 h). Różnica pomiędzy najwyższym a najniższym punktem terenu to około 700 metrów. Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż w drodze powrotnej taką amplitudę wzniesień trzeba będzie pokonać w momencie podchodzenia z powrotem do przełęczy Ghenna Silana.

Wejście do kanionu jest płatne – 5 euro za osobę dorosłą i 3 euro za dziecko. Trasa podzielona jest na trzy odcinki, a każdy z nich oznaczony odpowiednim kolorem. Oznaczenia te symbolizują trudność danego odcinka. Im głębiej wchodzimy w kanion tym trudniejszy etap szlaku pokonujemy. Ostatnia część trasy to już wyższa szkoła jazdy dla osób wprawionych we wspinaczkę. Ja pokonałam ⅔ kanionu.

TIP: jeśli zdecydujecie się na odwiedzenie Gola di Gorropu, polecam wygodny ubiór i obuwie. Niejednokrotnie pokonywanie kolejnych głazów, skał i szczelin polega na wykorzystywaniu zarówno rąk, jak i nóg, ale też “przytulanie się” do skał i asekuracja całym ciałem. W moim przypadku największy mankament stanowiły trampki z płaską powierzchnią, które bardzo ślizgały się na powierzchniach kamieni, zatem buty trekkingowe zdałoby tutaj egzamin.

Złap oddech spacerując po jednym z włoskich miasteczek – Alghero

Chcąc nieco uciec przed letnimi upałami, warto zarezerwować sobie czas na zwiedzanie któregoś z sardyńskich miasteczek. Poza sztampowym Calgiari czy Olbią, jedną z opcji jest też Alghero. Miejscowość ulokowana na północno-zachodnim wybrzeżu wyspy to klasyczne wąskie uliczki, klimatyczne knajpki, pastelowe fasady kamienic czy portowa zatoczka. Nazywane małą Barceloną przyciąga niezwykłym klimatem. Skąd to porównanie do katalońskiego miasta? Ano stąd, że na tym terenie bardzo mocno odbiła się tamtejsza “dominacja”, co potwierdzają przypadki mieszkańców posługujących się językiem katalońskim czy styl architektoniczny.

Poza zwiedzaniem miasta warto wybrać się na położony zaledwie 25 km od Alghero przylądek Capo Caccia. Na tamtym terenie nie lada atrakcję stanowi jaskinia Grota Nettuno z wewnętrznym jeziorem La Marmora czy malownicze klify Parku Narodowego Porto Conte.

Poczuj się jak na Seszelach – udaj się na La Maddalene

Poszukując pięknych plaż warto wybrać się na archipelag La Maddalena. Wyspy ulokowane są przy północno-wschodnim wybrzeżu Sardynii. “Głównym” lądem jest tytułowa Maddalena, a dostaniecie się na nią promem wypływającym z miejscowości Palau. Tym co skusiło mnie do wyprawy na ten archipelag była piękna “pocztówkowa” plaża, która przypominała mi widoki niczym z Seszeli. Plan na to miejsce był prosty – dużo dronowania. Niestety pogoda nie sprzyjała, a wiatr był zbyt duży, by udało się ująć tę część Sardynii z perspektywy powietrza.

Jednym z miejsc, gdzie warto się zapędzić, jest plaża Cala Napoletana. Aby tutaj dotrzeć czeka nas 30/40 minut marszu stosunkowo suchym terenem. Ja ten fragment przeszłam w klapkach, jednak polecam obuwie zakryte, gdyż na trasie występuje duża ilość piasku czy skaliste podłoże.

Prawdopodobnie fakt, iż plaża ta jest zlokalizowana z dala od parkingów a dotrzeć do niej można po krótkiej, pieszej wędrówce, sprawia, że nawet w środku sezonu nie było tam zbyt wielu turystów. Wisienką na torcie po kolejnej przeprawie w słońcu jest przejrzysta woda, skaliste wybrzeże i orzeźwiająca kąpiel.

Paulina

Dotychczasowe podróże: USA, Islandia, Tajlandia, Wielka Brytania, Włochy, Portugalia, Kuba, Austria, Niemcy, Norwegia, Turcja, Bułgaria, Cypr, Malta, Czechy, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Hiszpania, Słowacja, Polska | Sprzęt foto: iPhone XS, Nikon D5500 | Dron: DJI Spark

2 thoughts on “Europejskie Seszele, czyli 6 rzeczy, które warto zrobić na Sardynii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top