Jura Krakowsko-Czestochowska i Pustynia Błędowska na weekend

Pomysł na dotarcie do Jury Krakowsko-Częstochowskiej kiełkował nam w głowach już od pewnego czasu. Kiedy więc postanowiłyśmy, że przynajmniej część listopadowego długiego weekendu spędzimy poza Wrocławiem, wybór kolejnego celu podróży pozostawał tylko formalnością. Krótki, bo zaledwie trzydniowy wypad w stylu workation (piątek był dla nas normalnym dniem pracującym) to zdecydowanie za mało, aby poznać wszystkie uroki Jury, ale w zupełności wystarczył, aby podładować baterie i na własne oczy zobaczyć najpopularniejsze atrakcje tego regionu.

Zamek Ogrodzieniec

Miejsce, które z powodzeniem można określić mianem must see. Budowla wzniesiona za czasów Kazimierza Wielkiego stoi na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej i jest najbardziej popularnym zamkiem na całym Szlaku Orlich Gniazd. W czasach potopu szwedzkiego dwukrotnie zdobyty i spalony przez armię wroga. Mimo, że do dziś nie odzyskał dawnej świetności, cieszy się sporym zainteresowaniem turystów. Nic więc dziwnego, że wokół powstało wiele dodatkowych atrakcji jak tor saneczkowy, park linowy czy park miniatur.

Zwiedzanie ruin Zamku możliwe jest codziennie od 10:00 do 15:00. Aktualnie na terenie podzamcza oraz całej trasy dostępnej dla turystów stworzono Ogrodzieniecką Twierdzę Światła, czyli iluminację, która przy pomocy światła i dźwięku opowiada historię tego miejsca. Ta atrakcja czeka na zwiedzających codziennie od 16:00 do 20:00, a w piątek i sobotę działa o godzinę dłużej. Bilet normalny kosztuje 29 zł a ulgowy 23 zł.

Dodatkowo w ruinach odbywają się pokazy walk rycerskich, a także istnieje możliwość nocnego zwiedzania zamku w ramach cyklu “Wieczory z Duchami”.

W sezonie oraz w weekendy i święta to miejsce przeżywa prawdziwe oblężenie. W miejscowości, gdzie znajduje się Zamek trudno o darmowe miejsca parkingowe. Właściciele pobliskich domów ze swoich działek uczynili więc prywatne parkingi. Możliwość pozostawienia tam auta to koszt 10 zł. 

Okiennik Wielki

Znak rozpoznawczy Jury Krakowsko-Częstochowskiej, czyli wysokie na 30 m wapienne skały z charakterystycznym, przypominającym okno, okrągłym otworem o średnicy 5 m. W XII i XIII wieku u ich podnóża istniał gród obronny. Co ciekawe, w jaskini znajdującej się poniżej “okna” archeolodzy znaleźli narzędzia krzemienne, które mogą pochodzić z okresu paleolitu, czy sprzed 60 tys. lat.

Miejsce to jest szczególnie uwielbiane przez osoby uprawiające wspinaczkę skalną. Podobno w grupie Okiennika istnieje aż 96 dróg wspinaczkowym o różnym stopniu trudności. Niemal wszystkie posiadają zamontowane na stałe punkty asekuracyjne. 

Tuż pod Okiennikiem znajduje się niewielki “dziki” parking. Aby do niego dotrzeć należy podążać wyasfaltowaną ścieżką rowerową. 

Góra Zborów

Czasami bywa nazwyna również Berkową Górą. Mierzy zaledwie 462 m n.p.m. i wraz z pokrywającymi jej powierzchnię wapiennymi ostańcami góruje nad niewielką miejscowością Podlesice. Podczas naszej wizyty w tym miejscu było bardzo mgliście, ale podobno przy dobrych warunkach pogodowych z Góry Zbiorów można podziwiać jurajską panoramę i dostrzec Ogrodzieniec, Zamek w Morsku, Bobolicach czy Mirowie.

Planując zwiedzanie tej okolicy dobrze jest zostawić auto na parkingu przy Centrum Dziedzictwa Przyrodniczego i Kulturowego Jury. Postój jest darmowy. W budynku Centrum warto jednak uiścić opłatę w wysokości dwóch złotych za wejście na teren rezerwatu. Z kolei za 15 zł (bilet normalny) lub 12 zł (bilety ulgowy) można dostać wejściówki łączone obejmujące wejście do rezerwatu, zwiedzanie ekspozycji w Jaskini Głębokiej oraz wystawę geologiczną.

Zamek w Mirowie

Podobnie jak ruiny Zamku Ogrodzieniec i te pozostałości po dawnej twierdzy pamiętają czasy Kazimierza Wielkiego. Choć aktualnie budynek jest w remoncie, a jego mury pokryte są specjalnymi siatkami zabezpieczającymi, da się wyczuć niezwykły klimat tego miejsca. Nieopodal zamku biegną Mirowskie Skały, czyli długa na 1,5 km skalista grzęda. Na jej przeciwległym końcu znajdują się ruiny Zamku w Bobolicach. Pomiędzy obiektami przebiega szlak. Będąc w tej okolicy warto się nim przespacerować. Wstęp na teren Zamku w Mirowie jest płatny. 

Zamek w Olsztynie k. Częstochowy

Ruiny, które na mnie zrobiły największe wrażenie. Znajdujący się tu od XIV wieku zamek wzniesiony jest na wapiennej skale, pełnej naturalnych jaskiń. Nazwa tego miejsca wywodzi się od niemieckiego słowa Hohlstein, co dosłownie oznacza dziurawy kamień. W czasach średniowiecza to właśnie ta twierdza była jedną z największych polskich warowni. Wstęp na teren zamku jest płatny. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 8 zł.

TIP dla zmotoryzowanych: Auto warto pozostawić na parkingu niedaleko ronda. Całodzienny postój kosztuje 10 zł, a stąd już blisku to zamku. 

Jura Krakowsko-Częstochowska – gdzie spać?

Jako, że pogoda na długi listopadowy weekend dopisała, turystów nie brakowało. Niemal rzutem na taśmę udało nam się zarezerwować dwuosobowy pokój w Hotelu Ostaniec w Podlesicach. Miejsce jest godne uwagi, głównie ze względu na położenie oraz fakt, że stanowi dobrą bazę wypadową do okolicznych atrakcji. Poza tym, na terenie hotelu znajdują się sauny, łaźnia parowa, wanna z hydromasażem oraz gabinet SPA. Dodatkowo wolny czas w obiekcie można spędzić przy stole bilardowym, piłkarzykach czy rzutkach. Pobyt na dwie noce, wraz ze śniadaniami kosztował nas 544 zł.

Jura Krakowsko-Częstochowska – gdzie zjeść?

Jeżeli w okolicy będziecie szukać miejsca, gdzie można dobrze zjeść polecamy knajpę o nazwie Stodoła, która znajduje się tuż u podnóża Zamku Ogrodzieniec. Tutejsze pierogi ruskie oraz te ze szpinakiem i serem są naprawdę dobre. Jedna porcja kosztuje 17 zł. Na miejscu można kupić również piwo z lokalnego Browaru na Jurze.

Bonus

Pustynia Błędowska

Ponieważ z Wrocławia do Jury Krakowsko-Częstochowskiej można dostać się m.in. od strony Katowic, po drodze postanowiliśmy zahaczyć jeszcze o Pustynię Błędowską. To niezwykłe jak na nasz rodzimy krajobraz miejsce znajduje się na pograniczu dwóch województw: śląskiego oraz małopolskiego.

Skąd w Polsce pustynia? Wszystko za sprawą ludzi, którzy w dawnych czasach wykarczowali rosnące tu drzewa, wykorzystując pozyskane w ten sposób drewno do umacniana szybów kopalnianych. Intensywna wycinka połączona z poborem wód gruntowych sprawiły, że rośliny zupełnie “opuściły” to miejsce tworząc pustynię. 

Co ciekawe z roku na rok Pustyni Błędowskiej ubywa. Warto więc wybrać się na zwiedzanie tego miejsca póki jeszcze istnieje 🙂 

Wstęp na Pustynię jest bezpłatny. Auto można zostawić na jednym z parkingów przy punkcie określanym na mapie jako Róży Wiatrów. 

Sklep z plakatami

Ewa

Dotychczasowe podróże: Albania, Austria, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Malta, Niemcy, Norwegia, Portugalia, Słowenia, Węgry, Włochy | Sprzęt foto: iPhone 11 Pro, Nikon D5200 + Nikkor 50 mm 1:1,8G, Olympus OM-D E-M10 III + Olympus Digital 45 mm 1:1,8 | Dron: DJI Mavic Mini

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top