Poranek w Górach. Rzuć wszystko i jedź w Bieszczady

A gdyby tak, przynajmniej na kilka dni, rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Dlaczego by nie? Tym bardziej, że w samym sercu Ustrzyk Dolnych kryje się prawdziwa perełka – Poranek w Górach. Apartamenty zasługują na miano miejsca z klimatem nie tylko ze względu na niebanalny wystrój, ale również wyjątkową gościnność gospodarza. 

Choć Ustrzyki Dolne od granic Bieszczadzkiego Parku Narodowego dzieli jakieś 40 kilometrów, Poranek w Górach nosi swoją nazwę nieprzypadkowo. I mimo, że Rynek Główny znajduje się zaledwie 20 metrów dalej, to z okien rozpościera się widok na okoliczne wzniesienia, które szczególnie zimą tworzą bajkowy krajobraz.

Poranek w Górach to dwa klasyczne apartamenty (jeden z dwoma sypialniami, który z powodzeniem pomieści nawet 8 osób, drugi z jedną sypialnią, na maksymalnie 4 osoby), oraz jeden mini-apartament, idealny dla pary (pokój + łazienka). Dodatkowo w obiekcie znajduje się sala gościnna, gdzie z powodzeniem można spalić trochę kalorii, pograć na konsoli, a w ciepłe miesiące roku rozkoszować się kawą na tarasie.

Apartament 21

Z racji tego, że w czasach, gdy pobyty w hotelach były jeszcze możliwe, szykowałyśmy się na prawdziwie babski wypad we wzmocnionym, bo czteroosobowym składzie, wybór padł na największy z dostępnych apartamentów. Oznaczone numerem 21 lokum poza wspomnianymi już wyżej dwoma odrębnymi sypialni, posiada również sporej wielkości salon połączony z aneksem kuchennym i przestrzenią jadalnianą oraz łazienkę. 

To, co od razu rzuca się w oczy w tym miejscu, to dbałość o szczegóły i spójność wykończenia. W całym apartamencie króluje drewno – czy to w postaci solidnych, zagrodowych drzwi oddzielających salon od korytarza, belek biegnących tuż pod sufitem czy stolików nocnych wykonanych z pieńków. Z kolei w sypialniach o bieszczadzkim klimacie nie pozwalają zapomnieć fototapety, przedstawiające zamglony, górski las. 

Musztardowe kanapy w połączeniu z naturalnym odcieniem podłogi i ciemnymi, matowymi meblami i klimatycznym oświetleniem tworzą przytulną całość, która sprawia, że w Poranku w Górach możesz poczuć się jak w domu.

Diabeł tkwi w szczegółach

Ogrzewanie podłogowe, puchate dywaniki, które napotykasz stopami wstając rano, genialnie wyposażona kuchnia* czy Netflix to oczywiście elementy, bez których podczas kilkudniowego urlopu z pewnością da się obejść, ale jedno jest pewne – umilają wyjazd. 

* kuchenka mikrofalowa idealnie zastąpiła nam maszynę do popcornu, a niemal każdy rodzaj szkła stwarzał możliwości do przygotowywania wyszukanych trunków, które rozgrzewały nas wieczorami po przyjęciu solidnej dawki śniegu i mrozu za dnia

Miłym zaskoczeniem były również słoik marynowanych rydzów, przepyszne ciasto czy coś bardziej wyskokowego pozostawione na przywitanie. Duże brawa dla gospodarza za to, że dodaje miejscu klimatu, służąc radą i podpowiedziami, ale przede wszystkim szczerą gościnnością, co jak się okazuje, wcale nie jest w branży standardem 🙂

Poza tym, w apartamencie można znaleźć kilka książek, mapy, przewodnik po Bieszczadach, a nawet zestaw do pokera. Na tyłach budynku znajduje się parking, z którego goście Poranka w Górach mogą korzystać bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów. 

Koszty pobytu w Poranku w Górach 

Za 5 dniowy pobyt (4 nocy) dla 4 osób zapłaciliśmy łącznie 1400 zł. 

Więcej informacji na temat miejsca na stronie: https://www.poranekwgorach.pl/ 

Atrakcje w Ustrzykach Dolnych i okolicy

  • spacer do Cerkwi Opieki Matki Bożej w Równi – z centrum Ustrzyk do cerkwi jest około 4 km. Przynajmniej w część trasę trzeba pokonać idąc po poboczu, niemniej droga jest rzadko uczęszczana więc jest bezpiecznie. 

  • trekking po Połoninach – na Połoninę Caryńską najszybciej dostać się z Przełęczy Wyżniańskiej. Przy punkcie poboru opłat Bieszczadzkiego Parku Narodowego znajduje się parking, gdzie za 10 zł można zostawić auto.
  • wizyta w pokazowej zagrodzie żubrów w okolicach miejscowości Muczne – zagroda otwarta jest przez cały rok, stanowi schronienie dla kilku żubrów i jest naprawdę ładnie położona. Stąd już kawałek drogi do torfowisk, które również warto odwiedzić, jednak należy pamiętać, że zimą dojazd do tego miejsc może być utrudniony, z uwagi na zasypane drogi. 
  • degustacja piwa z lokalnego browaru Ursa Maior – siedziba bieszczadzkiej wytwórni browaru znajduje się w miejscowości Uherce Mineralne, jednak jej wyroby można dostać w wybranych sklepach w całym regionie.
  • zwiedzanie okolic Jeziora Solińskiego i zapory wodnej w Solinie – w szczególności polecam punkty widokowe (np. te zlokalizowane w miejscowości Polańczyk) lub zieloną plażę w Wołkowyi. Jeśli chodzi o samą zaporę, to atrakcja cieszy się naprawdę sporą popularnością, więc należy się liczyć z tym, że w tym miejscu będzie wielu turystów. 

Ewa

Dotychczasowe podróże: Niemcy, Czechy, Chorwacja, Słowenia, Czarnogóra, Włochy, Hiszpania, Portugalia, Norwegia, Grecja, Holandia, Węgry | Sprzęt foto: iPhone 11 Pro, Nikon D5200 + Nikkor 50 mm 1:1,8G | Dron: DJI Mavic Mini

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top