Tydzień na Majorce – koszt, plan, mapa

W 2020 roku to Covid-19 w dużej mierze “decydował” o moich zagranicznych podróżach. Pierwotne plany były totalnie inne niż finalna realizacja. Podyktowane pandemią warunki nie sprzyjały dalekim wyprawom, które marzyły mi się rok wcześniej. Ale to nie znaczy, że uważam tamten czas za zmarnowany. Wręcz przeciwnie – spontaniczne decyzje skierowały mnie w miejsca, których prawdopodobnie bym unikała. Jak się szybko okazało – zupełnie niesłusznie!

Kiedy myślałam o Majorce pierwszym skojarzeniem były imprezy. Jednak pobyt w tym miejscu uświadomił mi, że poza rozrywkowym charakterem, wyspa jest bardzo atrakcyjna i ma turystom wiele do zaoferowania. Plaże w zatoczkach o niezwykłej barwie wody, piękny półwysep, z którego można obserwować romantyczne zachody Słońca, klimatyczne miasteczka, świeże warzywa i owoce o “pełnym” smaku, idealna, letnia pogoda – to wszystko czego możecie spodziewać się na Majorce w środku kalendarzowego lata.

Koszt

W sierpniu zeszłego roku Majorka była jedną z tych wysp, które nie utrudniały wjazdu na swój teren. Z kolei relacje różnych osób na Instagramie uświadomiły mi, że miejsce jest bezpieczne. Zakup biletów był więc kwestią czasu 🙂 Wrocław dysponował wówczas bezpośrednim połączeniem na Majorkę realizowanym przez Ryanair. Łączny koszt biletów dla dwóch osób wyniósł 962 zł.

Z racji, że wyjazd miał formę “workation” szukaliśmy wygodnego apartamentu/pokoju w hotelu, który zapewni dostęp do internetu oraz w miarę komfortowe warunki do pracy.
Finalnie decyzja padła na Angels Boutique w miejscowości Selva. W ofercie był klimatyzowany, dwuosobowy pokój z łazienką. Dodatkowo cena obejmowała śniadania w pobliskiej kawiarni, na które codziennie dostawaliśmy vouchery. Na pierwszy posiłek serwowano najczęściej tosty z różnymi pysznościami. Na najniższym poziomie hoteliku znajdowała się strefa, gdzie można było kupić ciepłe i zimne napoje oraz malutki basenik dostępny dla hotelowych gości. 8 noclegów w Angels Boutique kosztowało 2 390 zł.

Standardowo zdecydowaliśmy się również na wynajem auta bezpośrednio na lotnisku. Koszt, jaki w związku z tym ponieśliśmy za małe, lecz wygodne autko wyniósł 1230 zł.
Korzystaliśmy z lokalnej wypożyczalni VANRELL, a w cenie wynajmu zawarte było także ubezpieczenie. Gdybyśmy zrezygnowali z opcji ubezpieczeniowej, usługa kosztowałaby około 980 zł.

Dodatkowo, w obecnej sytuacji pandemicznej warto pamiętać o ubezpieczeniu zdrowotnym, które może być niezbędne w razie nieszczęśliwych wypadków. Koszt podstawowego pakietu ubezpieczeniowego od firmy Signal Iduna wyniósł 83 zł za dwie osoby. 
Poza dowodem osobistym lub paszportem należy zabrać ze sobą również kartę EKUZ (można ją wyrobić w wybranym Oddziale Wojewódzkim lub Delegaturze NFZ), która uprawnia do skorzystania z usług podstawowej opieki medycznej w krajach UE.

Plaże Majorki

Balearski raj może pochwalić się naprawdę cudownymi plażami. Położone w zatoczkach, z barwną, ciepłą wodą oraz skalistym wybrzeżem, stanowią atrakcję samą w sobie. Niestety, w tym przypadku akurat pandemia nie zachęciła do pozostania w domu. Na plażach było nie tylko wielu turystów, ale również rzesze lokalsów. Na dość duże zatłoczenie może także wpływać fakt, iż często zatoczki są niewielkie, a miejsca naprawdę mało, dlatego szybko zapełniają się po brzegi spragnionymi letnich kąpieli.

Caló des Moro – położona na południu wyspy niewielka plaża zachwyca niezwykły kolorem wody. Dostęp do niej jest nieco utrudniony – należy zejść do niej po stromym zboczu. Możecie się nastawiać na mały hiking w klapkach 😉 Jeśli liczycie na pełen relaks, to ta plaża nie będzie do tego najlepsza – brak piaszczystego brzegu zmusza do rozkładania ręczników na skałach, więc tutaj raczej przychodzi się by podziwiać piękno natury bądź po prostu popływać.

Cala Llombards – w tym miejscu urzekł mnie niezwykły kolor wody, który bardziej mienił się zielenią niż turkusem. Plaża położona w gminie Santanyí umożliwia zarówno wygodne ulokowanie się na piasku, ale także skorzystanie ze skalistych wybrzeży zatoki, które są dostosowane do użytkowania (do skał przymocowane są drabinki, z których łatwo dostać się do wody). Szczególny urok temu miejscu nadają przybrzeżne budynki z kolorowymi okiennicami 🙂

Cala Tuent jest jedną z większych plaż, na którą trafiliśmy, więc dało się spokojnie na niej wypocząć, zachowując stosowny dystans. Nie jest zbyt zatłoczona, bo głównie trafiają na nią miejscowi. Poza tym polecam ją wszystkim tym, którzy chcą zażyć zarówno kąpieli wodnych jak i słonecznych oraz zaznać nieco spokoju.

Cala Sa Calobra – położona przy kanionie Torrent de Pareis niewielka, drobno kamienista plaża przyciąga tłumy. Otoczona zboczami pasma górskiego Sierra Tramuntana robi spore wrażenie. Bezpośredni dostęp do morza zapewnia tylko wąski odcinek plaży, znajdującej się pomiędzy dwoma ścianami klifu. Dodatkową atrakcję stanowi także sam dojazd do tego miejsca – serpentyny Nudo de Corbata to kolejn z miejsc, które polecam zobaczyć.

Miasta Majorki

Majorka to nie tylko rozrywka czy niesamowite plaże. Decydując się na urlop na jednej z wysp Archipelagu Balearów warto zajrzeć również do tamtejszych miasteczek, które zapraszają swoimi krętymi uliczkami i klimatycznymi knajpkami z pysznym jedzeniem. Mnie udało się odwiedzić kilka z nich. Szczegóły poniżej.

Spacer po stolicy Majorki jest obowiązkowy, nawet jeśli tak jak ja nie masz na to zbyt wiele czasu 😉 Szczególnie w pandemii miało to swój dodatkowy urok, gdyż turystów było niewielu,  a kluczowe miejsca udało się zobaczyć bez tłumów. W Palmie na pewno warto zajrzeć w okolice Katedry La Seu, która monumentalnie wznosi się ponad Parc de la Mar – obszernym placem ze sztucznym zbiornikiem wodnym, rzędami palm i ławeczkami.

Warto również przespacerować się wzdłuż mariny, gdzie parkują jachty, przechadzając się specjalnie wytyczonym deptakiem przy ulicy de Gabriel Roca. Na Majorce można także natknąć się na klimatyczne wiatraki. W samej Palmie udało się je odnaleźć, choć podążaliśmy do nich na oślep, widząc je w oddali, lecz nie znając konkretnego miejsca ich położenia.

Kolejną miejscowością, do której warto zajechać będąc na Majorce, jest Deia, położona niedaleko północnego wybrzeża wyspy. Miasteczko stanowi rzekomo azyl dla wielu artystów oraz słynnych osobistości. Zabudowa jest bardzo ciasna, a uliczki wąskie. Górzysty teren sprawia, iż spacer w upalny, letni dzień może stanowić nie lada wyzwanie 😉

Chcąc skosztować pysznego, lokalnego wina warto zajrzeć do Banyalbufar – niewielkiej wsi o kaskadowej formie terenu, położonej na północny-zachód od stolicy. W przeszłości miejscowość należała do Maurów, którzy jako pierwsi osiedli w tym regionie. Tym, z czego słynie Banyalbufar są winnice. Duże nachylenie oraz liczne uprawy winogrona sprowokowały do wykorzystywania systemu akweduktów, które do dziś nawadniają tutejszą roślinność.

Perełką Majorki, ale i miejscem, w którym faktycznie odczułam turystyczny ruch, było miasteczko Sóller. Położona w dolinie Velle de los Naranjos mieścina pełna jest cytrusowych drzew, które można spotkać na każdym skwerze. To właśnie uprawa cytryn i pomarańczy była głównym źródłem zarobku lokalnych mieszkańców, którzy zajmowali się nią już w X wieku. 

W centralnym punkcie miasteczka położony jest Plac Konstytucji, przy którym znajduje się kościół Església de Sant Bartomeu. Tym, z czego słynie Sóller jest tramwaj, który łączy miasteczko z oddalonym o kilkanaście kilometrów portem o tej samej nazwie.
Warto wspomnieć, że Sóller to na tyle mała mieścina, iż trudno tam o miejsca do parkowania, dlatego przed udaniem się na miejsce warto zrobić research pod kątem parkingu. Nam udało się dotrzeć na oznaczony, płatny parking przy ulicy Camí del Torrentó de Ca’n Creveta.

Przy okazji pobytu w Sóller warto wybrać się do wspomnianego wcześniej portu na podziwianie zachodu słońca. Jeśli lubisz widok dryfujących statków i jachtów w niewielkiej zatoczce, to miejsce z pewnością przypadnie Ci do gustu. Tym, co mnie bardzo zaciekawiło, były codzienne rytuały lokalnej społeczności. Pod wieczór, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, a temperatura stawała się bardziej “znośna”, wyciągali oni swoje meble turystyczne i rozkładali się na niewielkiej, miejskiej plaży w centrum portu, urządzając sobie biesiady.

Co jeszcze warto zobaczyć na Majorce?

Cap de Formentor

Miejsce tak piękne, że warto było wrócić do niego po raz drugi. Półwysep położony w północno-wschodniej części wyspy kusi skalistymi szpicami, pięknymi zachodami, zawiłymi serpentynami oraz położoną na samym końcu lądu latarnią morską.

Po drodze można zatrzymać się w wyznaczonych punktach widokowych, z których rozpościera się widok na bezkresne morze, skaliste urwiska czy też miejskie zabudowania, pozostawione w tyle w centralnej części wyspy. Osobiście polecam postój w Mirador Es Colomer.

Dojeżdżając do końca możemy podziwiać niezwykle klimatyczną latarnię morską (przy której znajduje się kawiarnia), ulokowaną na delikatnym wzniesieniu. Tutaj warto zajrzeć na zachód słońca, który jest jednym z najpiękniejszych, jakie widziałam w swoim życiu. Dodatkowo barwy błękitno-różowe w połączeniu ze wspomnianą budowlą to widok, jaki zapamiętam na zawsze.

TIP dla droniarzy: to miejsce zasługuje na uruchomienie maszyny oraz uwiecznienie piękna Majorki. Trzeba jednak zachować ostrożność, bo popularność Formentor sprawia, że można się natknąć na kilku droniarzy polujących na idealne ujęcie w dokładnie tej samej przestrzeni powietrznej 😉

Torrent de Pareis – kanion

O plaży Sa Calobra wspominałam już wcześniej, ale w tamtej okolicy to inny dar natury ma większą sławę. Torrent de Pareis, czyli malowniczy wąwóz ciągnący się przy potoku Pareis aż 8 kilometrów. Dla spragnionych aktywności fizycznej oraz tych, którym niestraszne wysokie temperatury, które latem kumulują się w kanionie, polecam spacer w górę potoku. Strzeliste klify robią ogromne wrażenie. Przydadzą się jednak porządne buty, gdyż zróżnicowane ukształtowanie terenu może być trudne do pokonania w letnich sandałach czy klapkach.

Na miejsce można dotrzeć drogą wodną – np. statkiem z portu Sóller do Sa Calobra. Dla zmotoryzowanych dojazd do kanionu jest równie imponujący, bowiem prowadzi przez malownicze wzgórza Sierra de Tramuntana, a droga obfituje w liczne serpentyny i ostre zakręty.

Nudo de Corbata & Nus de Sa Corbata

Północne wybrzeże Majorki jest bardzo górzyste, a przejazd nimi często emocjonujący, co wymaga nie lada wprawy, jeśli zdecydujecie się na podróżowanie wynajętym samochodem. Jednym z miejsc, gdzie serpentyny drogowe nie mają końca, jest obszar prowadzący właśnie do wspomnianego powyżej kanionu – Nudo de Corbata. To miejsce to świetna okazja, by uruchomić drona oraz nagrać kilka ujęć z ostrymi zakrętami, choć górski obszar może nieco zaburzać łączność.

Ciekawostka: w tym miejscu możemy zobaczyć zakręt, który mierzy 300 stopni! Węzeł Krawata sam ze sobą krzyżuje swą drogę. Mi osobiście udało się ująć ten niecodzienny widok z drona.

Mirador Es Pontas

Punkt widokowy, który od razu skojarzył mi się z maltańską, nieistniejącą już ikoną – Azure Window. Łuk skalny wystający ponad powierzchnię wody przy jednej z kolejnych urokliwych majorskich zatoczek to nie tylko ciekawa kompozycja, ale także miejsce zabaw miejscowych, którym łuk służy jako skocznia do wody. Będąc w okolicy warto zajrzeć także do pobliskiego miasteczka i zatoczki, która dysponuje plażą.

Mapa punktów

Paulina

Dotychczasowe podróże: USA, Islandia, Tajlandia, Wielka Brytania, Włochy, Portugalia, Kuba, Austria, Niemcy, Norwegia, Turcja, Bułgaria, Cypr, Malta, Czechy, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina, Hiszpania, Słowacja, Polska | Sprzęt foto: iPhone XS, Nikon D5500 | Dron: DJI Spark

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top