Oman praktycznie: wynajem auta, noclegi, koszt pobytu i bezpieczeństwo

Nasza grudniowa podróż po Omanie okazała się pięknym zwieńczeniem 2022 roku. Jednak zanim wyruszyłyśmy w drogę, sporo czasu poświęciłyśmy na research. To arabskie państwo, mimo iż piękne i mające naprawdę wiele do zaoferowania turystom, nadal pozostaje bowiem dość nietypową destynacją. W tym poście znajdziecie więc spory zbiór praktycznych wskazówek i porad, które zebrałyśmy podczas 12 dni spędzonych na omańskim lądzie.

Zasady wjazdu do Omanu i wiza

Wjazd do Omanu wymaga posiadania paszportu oraz wyrobienia wizy. Tą bezpłatną, uprawniającą do pobytu na maksymalnie 14 dni można wyrobić na miejscu, po przyjeździe. My swoją załatwiałyśmy na lotnisku w Salalah. Cała procedura trwała ok. 5 minut i de facto sprowadzała się do potwierdzenia czasu trwania wycieczki i wbicia pieczątek do paszportu przez strażnika granicznego. Choć czytałyśmy, że przy wjeździe do Omanu możemy zostać poproszone o poznanie potwierdzenia rezerwacji noclegu, nikt od nas tego nie wymagał, ale o miejsce zatrzymania się zostałyśmy zapytane przy odprawie w Pradze, skąd startowałyśmy. Dlatego dobrze mieć zabookowany hotel przynajmniej na pierwszą noc. 

Co ciekawe, na stronie polskiego MSZ można wyczytać, że do Omanu nie można wwozić m.in. e-papierosów czy dronów. W przypadku tych ostatnich wyjątek stanowi jedynie wcześniejsze uzyskanie zgody miejscowych władz.

Na moment pisania tego posta zniesione były wszystkie obostrzenia związane z koronawirusem. Nikt nie wymagał od nas negatywnych wyników testów czy choćby certyfikatów szczepienia. Nie było również potrzeby noszenia maseczek, choć te mogą być wymagane w niektórych miejscach publicznych. 

Loty do Omanu

Do Omanu udałyśmy się na pokładzie Salam Air, który można porównać z dobrze znanymi nam tanimi liniami lotniczymi jak Ryanair czy Wizzair. Do Muskatu startowaliśmy z Pragi. Lot był łączony i zakładał przesiadkę w Salalah – dość popularnym kurorcie znajdującym się na południu kraju, ok. 1000 km od stolicy. Dzisiaj żałujemy, że nie zostałyśmy tam na dzień lub dwa. 

Pierwsza część podróży trwała ok. 7 godzin (trasa Praga-Salalah). Samolot był zapełniony w ok. ⅓  dlatego każda z nas miała szansę na zajęcie całego rzędu miejsc i przetrwanie lotu w bardzo wygodnych warunkach. Podczas drugiego etapu (trasa Salalah – Muskat) było już tłoczno, a w samolocie – poza nami – nie było chyba żadnych innych Europejczyków.

Waluta i płatności kartą

Walutą Omanu jest Rial omański. 1 OMR to 11,35 PLN. Raczej nie znajdziemy go w polskich kantorach. Dlatego same jako gotówkę zabrałyśmy dolary, które raz wymieniałyśmy na miejscu w jednym z supermarketów. Na lotnisku również można było znaleźć punkty wymiany walut, ale czytałyśmy, że skorzystanie z nich jest mniej opłacalne. Poza tym dwukrotnie wypłacałyśmy pieniądze z bankomatów, za każdym razem korzystając z karty Revolut. Przy jednej z wypłat zapłaciłyśmy prowizję.

W większości miejsc – w tym w sklepach, na stacjach benzynowych można było płacić kartą. Gotówka – jeśli już była wymagana to w taksówkach (zawsze) czy podczas opłacania biletów wstępu do niektórych atrakcji, części noclegów czy w małych punktach gastronomicznych. 

Wynajem auta w Omanie 

Planując podróż po Omanie od samego początku zakładałyśmy wynajem auta. Kwestią do przemyślenia pozostawało więc tylko to, czy wystarczy nam samochód z normalnym napędem czy ten 4×4. Ostatecznie padło na drugą opcję. I mimo sporych kosztów – zupełnie nie żałujemy decyzji. 

Auto wypożyczałyśmy na lotnisku w Muskacie przez portal EconomyCarRentals. Za wynajem SUVa marki MG z Europcar na okres 8 dni przyszlo nam zapłacić dokładnie 3073,77 zł. Niemal drugie tyle (250 ROM) wynosił depozyt, do pobrania którego wymagano karty kredytowej. Wydanie auta i jego zwrot odbyły się bardzo sprawnie. W tym miejscu warto zaznaczyć, że w Muskacie w okolicy Mutrah Souq dostałyśmy mandat za parkowanie bez uiszczenie opłaty. Jego opłaceniem zajęła się wypożyczalnia, która następnie ściągnęła odpowiednią kwotę z karty (tej samej, która posłużyła do zamrożenia depozytu). 

Planując wynajem auta w Omanie dobrze jest wyrobić Międzynarodowe Prawo Jazdy. Cała procedura trwa kilka dni, a koszt wydania samego dokumentu wynosi 35 zł. I znowu – czytałyśmy, że o ile wypożyczalnie nie zawsze muszą wymagać jego posiadania, to już podczas kontroli policji (a takie zdarzyły się dwukrotnie) mogą okazać się niezbędne 🙂

Drogi w Omanie i poruszanie się po kraju

W Omanie obowiązuje ruch prawostronny. Drogi są naprawdę dobrej jakości. Podobno to zasługa poprzedniego sułtana, który przez 50 lat swoich rządów znacząco rozwinął kraj (za czasów panowania jego ojca Oman posiadał jedynie 100 km dróg asfaltowych). Niemniej jednak nawet te szerokopasmowe wymagają czasem aut o sporej mocy. Stromych podjazdów nie brakuje, a żeby dostać się w okolice Jabal Shams, czyli najwyższego szczytu Omanu, trzeba minąć, posterunek policji, która sprawdza rodzaj auta. Podobno te bez napędu 4×4 muszą niestety zawrócić. 

Dobre auto sprawdzi się również podczas dojazdu do Balcony Walk, czyli bardzo urokliwej trasy wzdłuż kanionu, podczas off-roadów, czy jeśli planujecie dotrzeć do Wadi Tiwi. Poza mocnym samochodem, w tych wypadkach sprawdzi się też pewna ręka (albo noga) kierowcy 🙂 i sporo opanowania. Niemniej jednak wrażenia i widoki – są niezapomniane, polecamy 🙂 

Ceny paliwa są bardzo niskie. Litr popularnej 95 kosztuje ok. 0,24 ROM. Dlatego, nawet pomimo tego, że nasze auto do najbardziej oszczędnych nie należało, w sumie za przejechanie ponad 1300 km musiałyśmy zapłacić 410,12 zł. 

Choć sieć dróg  jest na wysokim poziomie, zupełnie inaczej jest w przypadku infrastruktury stworzonej z myślą o pieszych. Taka w wielu przypadkach bowiem nie istnieje. Nawet w stolicy zdarzały nam się sytuacje, że pomimo iż próbowałyśmy dotrzeć do obiektu, który był w zasięgu naszego wzroku zadanie było dość skomplikowane. Bo niejednokrotnie wymagało przeprawienia się na drugą stronę czteropasmowej drogi szybkiego ruchu, bez żadnych pasów dla pieszych czy tym bardziej świateł. Szybko więc zaczęłyśmy żałować, że oddałyśmy auto przed zakończeniem zwiedzania Muskatu. 

Noclegi w Omanie

Plan zwiedzania Omanu od samego początku zakładał roadtrip. Z uwagi na odległości pomiędzy poszczególnymi atrakcjami najrozsądniejszą opcją była więc niemal codzienna zmiana miejsca noclegowego. Na starcie w zasadzie miałyśmy tylko rezerwację na pierwszą noc, którą i tak robiłyśmy dopiero w drodze na lotnisko w Pradze. 

Każdy z noclegów rezerwowałyśmy za pośrednictwem portalu booking.com. Średnia cena wynosiła od ok. 200 do blisko 400 zł (za dwie osoby). Zdarzało się, że do opłaty doliczone było już śniadanie. Nigdzie nie było problemu z parkingiem i nikt nie wymagał za to dodatkowej opłaty. 

Spałyśmy zarówno w dużych, sieciówkowych hotelach, niewielkich pensjonatach, gdzie przyjmowali nas sami właściciele czy ośrodku zorganizowanym na pustyni. Za każdym razem rezerwacji dokonując z samochodu i na kilka godzin przed planowanym przyjazdem. Dzięki temu do samego końca mogłyśmy cieszyć się elastycznością i w razie potrzeby szybko dokonać zmiany planu zwiedzania. Podobny styl podróżowania przećwiczyłyśmy już w Albanii, czy podczas mojej wyprawy do Azerbejdżanu. 

Kontakty w Omanie są typu brytyjskiego. Nie zapomnijcie o przejściówkach!

Pogoda i ubiór

Położenie Omanu sprawia, że temperatura w większej części kraju w zasadzie nie spada poniżej 20 stopni Celsjusza. Nie inaczej było w grudniu, a ostre promienie słońca dawały uczucie gorąca. Z tego też powodu, wydaje mi się, że okres jesienno zimowy to idealny moment na odwiedzenie tego kraju. Latem temperatury bywają bowiem naprawdę wysokie i potrafią sięgać 50 stopni Celsjusza. W takich warunkach zwiedzanie może być nie tylko niekomfortowe, ale nawet niemożliwe i nawet miejscowi deklarowali, że ten czas najczęściej spędzają w klimatyzowanych pomieszczeniach. 

W wyższych partiach gór temperatura znacznie spada – nawet do kilkunastu stopni Celsjusza (przynajmniej tam,gdzie dotarłyśmy) – co w połączeniu z wiatrem dawało poczucie chłodu. W tych momentach żałowałyśmy, że nasze zimowe czapki zostały w walizkach 🙂

Oman to kraj muzułmański, w którym prawo religijne jest mocno ugruntowane. Widać to chociażby po tradycyjnych strojach tamtejszej ludności. Kobiety dokładnie zakrywają włosy, noszą długie luźne szaty. O ile od turystek się tego nie wymaga (wyjątek stanowi oczywiście wizyta w meczecie) to na wejściu do niektórych miejsc publicznych pojawiają się informacje przypominające o konieczności zakrycia kolan oraz ramion (poza tym podkreślany jest również zakaz okazywania sobie czułości :)). Warto o tym pamiętać i z uwagi na szacunek do tamtejszej kultury, zastosować się do zasad, niezależnie od tego, że na zewnątrz upał daje się we znaki.

Udając się do meczetu należy – w przypadku kobiet – bezwzględnie zakryć włosy, ręce oraz nogi. Dyskwalifikują już widoczne, gołe kostki – jak to było w moim przypadku. Na szczęście przy Wielkim Meczecie w Muskacie działa sklepik, w którym można zakupić podkolanówki (1,2 ROM). Dopiero w nich przepuszczono mnie dalej. 

Zwiedzanie i ceny biletów

Zdecydowana większość odwiedzanych przez nas atrakcji była bezpłatna. Zdarzały się jednak i takie, do których wstęp był biletowany. Najdroższe okazało się zwiedzanie Fortu Nizwa. Bilety za naszą dwójkę kosztowały bowiem w sumie 117,29 zł. Z kolei za wejście do Jibreen Castle trzeba było zapłacić niecałe 74 zł (za dwie osoby dorosłe). Wejście do Fortu Bahra było najtańsze, bo w sumie wyniosło 1 ROM, czyli ok. 12 zł (dwa bilety).

Największym kosztem,podczas naszego 12 dniowego pobytu w Omanie, okazał się rejs na Ad Dimaniyat Islands. Cena zorganizowanej wycieczki za naszą dwójkę wynosiła 688,61 zł, ale było naprawdę warto, bo poza samym kosztem dopłynięcia, w pakiecie były również przekąski i woda, a także sprzęt do snorkelingu. 

Zwiedzanie Wadi, czyli częściowo wyschniętych koryt rzek było w zasadzie bezpłatne. dlaczego w zasadzie? Aby dostać się do Wadi Ash Shab trzeba pokonać kanał z wodą – przeprawa dla jednej osoby w dwie strony kosztuje 1 ROM. Wstęp do Wadi Bani Khalid

czy Wadi Tiwi jest darmowy, ale szczególnie w tym drugim przypadku samodzielne znalezienie drogi byłoby dużym wyzwaniem, dlatego warto skorzystać z usług lokalnych i samozwańczych przewodników 🙂 I chociaż tutaj nie ma jasnych zasad cenowych to warto na koniec takiego towarzysza wynagrodzić jakimś “napiwkiem” – my w podziękowaniu zostawiałyśmy kilka riali.

Osobiście uważamy również, że warto wybrać się na rajd po wydmach z beduinem. W naszym wypadku około godzinna wycieczka połączona z degustacją kawy i fig w tradycyjnym beduińskim namiocie kosztowało 300 zł (za dwie osoby). Podnoszenie ciśnienia i poziomu adrenaliny jest gratis 🙂 

TIP: na rajd po wydmach warto wybrać się przed śniadaniem… wtedy istnieje mniejsze ryzyko, że się zmarnuje 😛

Zwiedzanie Grand Sultan Qaboos Mosque jest bezpłatne. Warto jednak pamiętać, że obiekt jest dostępny dla turystów jedynie od 8:00 do 11:00 i bez odpowiedniego ubioru nie zostaniemy wpuszczeni do środka.

Internet (karta sim, blokowanie aplikacji)

Z uwagi na spore koszty korzystania z roamingu polskiego operatora od razu po przylocie do Muskatu kupiłyśmy lokalną kartę SIM. Skorzystałyśmy z sieci, która w ofercie posiadała sam pakiet internetowy, tym samym za niecałe 60 zł zdobywając 6 GB. To zdecydowanie starczyło nam na cały pobyt. 

Z dostępu do WiFi korzystałyśmy jednak za każdym razem, gdy tylko była taka opcja. Najczęściej na lotniskach czy w miejscach, w których spałyśmy. W tych ostatnich internet był zawsze, jednak prędkość jego działania czy jakość sygnału bywały różne. 

Przy okazji pobytu w Omanie warto pamiętać, że nie wszystkie dostępne aplikacje będą działały tu w pełni. Tak jest na przykład z popularnym Whatsappem czy facebookowym Messengerem, które mają zablokowaną opcję wykonywania połączeń głosowych. No chyba że skorzystamy z VPNa. I tak właśnie radzą sobie lokalsi. 

Język

Choć językiem urzędowym Omanu jest arabski, niemal wszystkie napisy i znaki informacyjne mają również swoje angielskie odpowiedniki. Co więcej miejscowi posługują się tym ostatnim językiem wyjątkowo sprawnie, dlatego praktycznie nigdzie nie miałyśmy problemu z porozumiewaniem się. I to bez względu na to, czy aktualnie przebywałyśmy w stolicy, czy gdzieś na prowincji. Bardzo często od przypadkowych ludzi słyszałyśmy też pytanie “How are you?” albo “Where are you from?”, co chyba było nie tylko najlepszym dowodem na ich przyjazne podejście do obcokrajowców, ale również pokazywało sporą ciekawość i otwartość na rozmowę. I wiecie co? Ten nastrój udzielał się również innym przyjezdnym, z którymi jak nigdzie do tej pory, również miałyśmy szansę odbyć wiele ciekawych rozmów. 

Ceny artykułów spożywczych i alkohol

Ceny w sklepach zbliżone są do tych, które znamy z Polski. Zdarzają się jednak produkty, takie jak nabiał, które kosztują więcej. Średnio za zakupy uwzględniające produkty na kolację, przekąski czy napoje i słodycze płaciłyśmy więc ok. 50 zł.

Wyjście do knajpy (byłyśmy w dwóch – tureckiej i indyjskiej) dla naszej dwójki kosztowało nas od 60 do 90 złotych. Przy czym porcje były duże (zdarzało się też na wynos ;)), a my danie głównie zawsze kończyłyśmy deserem jedzonym na pół. 

Z uwagi na to, że Oman jest krajem muzułmańskim o dość radykalnym podejściu do alkoholu, nie znajdziemy go w sklepach czy knajpach. Nie oznacza to jednak, że jest zupełnie niedostępny. Najczęściej napoje procentowe można spotkać w hotelach, kurortach stworzonych z myślą o turystach lub lotniskach. Warto jednak mieć na uwadze fakt, że swoje będzie kosztował (duże piwo w hotelu Shangri-La niedaleko Muskatu kosztowało 7 ROM, czyli trochę ponad 80 zł; małe na lotnisku w Salalah ok. 59 zł).

Taksówki

Plan na ostatnie dni w Omanie zakładał zwiedzanie stolicy już bez samochodu. Zdarzało się jednak, że do pokonania miałyśmy spore odległości. Wtedy najczęściej korzystaliśmy z taksówki. O jej zamówienie wystarczyło poprosić obsługę hotelu, w którym spałyśmy lub dokonać rezerwacji z poziomu aplikacji OTaxi, czyli tamtejszego odpowiednika Ubera czy równie znanego nam Bolta. Różnica była w zasadzie tylko jedna. Płatności za każdym razem dokonywałyśmy gotówką. Ceny nie były wygórowane, za pokonanie trasy z naszego Hotelu znajdującego się niedaleko Wielkiego Meczetu na lotnisko (czyli ok. 13 km) zapłaciłyśmy niecałe 3 ROM. 

Bezpieczeństwo w Omanie

Czyli o tym, czy Oman jest bezpieczny dla turystów?

Przed wyjazdem na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyczytałyśmy, że Oman to jedno z najbezpieczniejszych państw arabskich. Totalnie się z tym zgadzamy. Lokalsi są przemili, skorzy do pomocy i bardzo otwarci. Zawsze interesowało to skąd pochodzimy, czy podoba nam się ich kraj i po prostu jak się czujemy. Przez cały pobyt, ani razu nie czułyśmy się zagrożone, mimo że zdarzało nam się zwiedzać ciemne jaskinie z dopiero co poznanym przewodnikiem, czy korzystać ze “stopa”.

Podsumowanie kosztów, czyli ile kosztuje urlop w Omanie

Termin podróży: 9-22 grudnia

Liczba osób: 2

Rodzaj wydatkuKoszt
Bilety lotnicze3849 zł
Parking na lotnisku w Pradze269,53 zł
Wynajem auta3073,77 zł
Noclegi2808,48 zł
Paliwo 410,12 zł
Karta SIM58,66 zł
Bilety wstępu214,18 zł
Atrakcje na miejscu (rajd po pustyni, rejs ze snorkelingiem)938,61 zł
Razem11622,35

W przeliczeniu na jedną osobę koszt podróży i noclegów wyniósł 5811,18 zł.

Ewa

Dotychczasowe podróże: Albania, Austria, Azerbejdżan, Chorwacja, Czarnogóra, Czechy, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Litwa, Malta, Niemcy, Norwegia, Oman, Portugalia, Słowenia, Stany Zjednoczone, Węgry, Włochy | Sprzęt foto: iPhone 11 Pro, Nikon D5200 + Nikkor 50 mm 1:1,8G, Olympus OM-D E-M10 III + Olympus Digital 45 mm 1:1,8 | Dron: DJI Mavic Mini

One thought on “Oman praktycznie: wynajem auta, noclegi, koszt pobytu i bezpieczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top